Macierzyństwo pomogło mi rozwinąć się zawodowo - Fundacja PRIORYTETY

Macierzyństwo pomogło mi rozwinąć się zawodowo

O realiach łączenia pracy w domu z pracą zawodową opowiada Magdalena Szefernaker, autorka książki „Mama na obcasach”.

Magdalena, zawodowo zajmujesz się pracą z mediami, a w ostatnich latach również branżą hotelową. Powiedz skąd w ogóle pomysł na taką książkę?

Pomysł na książkę zrodził się po prostu z życia. Kiedy urodziłam drugiego syna i byłam już mamą dwóch fajnych, energicznych chłopaków, zaczęłam zastanawiać się jak pogodzę pracę z macierzyństwem. Miałam świadomość, że łączenie tych dwóch ról to będzie spore wyzwanie. Zaczęłam przyglądać się jak w takiej sytuacji radzą sobie inne kobiety, a jest ich przecież wiele i znamy je chociażby z pierwszych stron gazet. Sama znam takie mamy z mojego otoczenia – czy to moje koleżanki czy sąsiadki, które tak właśnie funkcjonują – godzą macierzyństwo z wyzwaniami zawodowymi. Z jednej strony szukałam odpowiedzi czy w ogóle jest to możliwe, a z drugiej strony inspiracji, wsparcia, otuchy i podpowiedzi jak robią to inne mamy. Historie moich rozmówczyń pokazują, że można pogodzić te dwie role, choć jest to duże wyzwanie. To wszystko spowodowało, że dojrzałam do realizacji jednego z moich największych marzeń, które miałam od dzieciństwa – napisania książkę. Macierzyństwo pomogło mi w ten sposób rozwinąć się zawodowo. 

Jakbyś miała powiedzieć z tych wszystkich wywiadów jedną rzecz, która cię najbardziej w tym zainspirowała, radę, którą byś chciała przekazać innym mamom, to co by to było?

Każda historia jest niesamowita i każda jest inspirująca i jedyna w swoim rodzaju. Niewątpliwie to, co przebija się przez wszystkie te rozmowy to, podkreślenie, że macierzyństwo jest wręcz powołaniem. Wiele moich bohaterek – dziennikarki, aktorki, kobiety ze świata sportu, polityki czy biznesu – mówi o tym głośno i odważnie. Nie raz pada takie zdanie, że gdyby przyszło im wybierać, którą drogę mają wybrać to macierzyństwo będzie zawsze na pierwszym miejscu. 

Na przykład dziennikarka Dorota Łosiewicz, mówi o tym, że bardzo często rezygnowała z różnych awansów czy propozycji zmiany pracy. Zawsze starała się, żeby jej praca jak najmniej przeszkadzała w macierzyństwie, a przecież sama jest mamą czwórki dzieci. Starała się podporządkować swoją ścieżkę i karierę zawodową – na tyle ile było to możliwe – rodzinie i wychowywaniu dzieci. 

Z kolei Małgorzata Ostrowska-Królikowska, aktorka i mama pięciorga dzieci, wspomina, że jako mama miała bardzo różne etapy w pracy i wychowywaniu dzieci. Były takie momenty, gdy jeszcze karmiła piersią małe dzieci, że nie mogła pozwolić sobie na granie w wieczornych spektaklach teatralnych. Mogła wykonywać pracę tylko w określonych godzinach. Potem stopniowo coraz więcej czasu poświęcała pracy, aż do momentu, kiedy dzieci były już na tyle duże, że mogła pozwolić sobie na nielimitowany czas pracy. Także z tych wywiadów, które znalazły się w książce „Mama na obcasach” bardzo mocno przebija przesłanie, że macierzyństwo jest sprawą priorytetową, bo mamami jesteśmy przez całe życie. Jest to oczywiście piękne, choć wiąże się również z niełatwymi wyborami. Niewątpliwie bycie mamą determinuje nasze życie i ma ogromny wpływ na wiele decyzji, które podejmujemy.

Dobrze to ujęłaś. Takie podejście jest szczególnie bliskie celom naszej fundacji – po pierwsze trzeba mieć dobrze ustawione priorytety. Cieszę się, że o tym mówisz, żeby przy łączeniu pracy zawodowej z domem, faktycznie starać się mieć w swoich działaniach rodzinę na pierwszym miejscu. Tylko trzeba się zastanowić co to znaczy w praktyce. Z tego co obserwuję często jest tak, że kobieta pozornie sobie świetnie radzi – pracuje zawodowo i ma rodzinę, może nawet kilkoro dzieci, a później okazuje się, że dzieci są od 7 do 16 w placówkach, od 16 do 19 z opiekunką, a mama przychodzi późnym wieczorem. Chwilę może jeszcze poczyta książkę, da buziaki i to było na tyle jej czasu dla rodziny. Powiedz jak Tobie się udaje łączyć te dwa obszary? Czy udaje Ci się faktycznie te priorytety realizować?

Staram się tak te dwie role godzić, żeby było jak najmniej szwanku dla rodziny, aczkolwiek nie zawsze jest to możliwe. Zwłaszcza, gdy tej pracy zawodowej jest wiele, a do tego każdy w rodzinie ma swoje zajęcia i obowiązki. Dla mnie taką receptą, żeby utrzymać balans w tym całym szaleństwie, zabieganiu, w tym dniu, który jest bardzo mocno napięty, jest dobry plan. W tym planie ważne jest, żeby znaleźć taką chwilę tylko na bycie z druga sobą – z dzieckiem czy z mężem. Nawet 10, 15 minut takiej uwagi w 100 procentach skupionej na drugiej osobie jest bardzo ważne. Staramy się wtedy odłożyć telefony komórkowe, te wszystkie pochłaniacze czasu, które odciągają nas od siebie. Zależy mi, żeby faktycznie być wtedy tylko dla dzieci, porozmawiać z nimi, zapytać jak im minął dzień albo wziąć interesującą książkę, wspólnie poczytać i porozmawiać o tym. Czasem też opowiadam dzieciom bajki wymyślone przez siebie – bardzo to lubią i często mnie o to proszą. Sama to zresztą lubię. Kiedyś nawet napisałam bajkę dla dzieci o fistaszku, który poszukiwał przyjaciela. Reasumując, to jest taka moja metoda, żeby w tym czasie, który mam, zawsze znaleźć tę chwilę. Choć wiadomo, że czasami jest ciężko, zwłaszcza, gdy jestem zmęczona i chciałabym odpocząć i mieć spokój. Wiem jednak, że nawet wtedy warto postarać się pobyć chociaż te 15 minut tylko z dzieckiem czy z mężem  To jest dla mnie bardzo ważne. 

Wspieranie kobiet nie jest Twoim głównym zajęciem. Czy planujesz w przyszłości działać więcej w tym obszarze, masz jeszcze jakieś plany z tym związane? 

Tak, niezwykle interesująca i ważna jest dla mnie tematyka kobiet. Uważam, że trzeba wspierać kobiety, trzeba dodawać im energii, żeby miały więcej siły i wiary w siebie, a także przekonania, że są w stanie – jeśli tylko wybiorą taką drogę – pogodzić wychowywanie dzieci z samorealizacją zawodową. Już powoli zaczynam pracować nad następną książką. Ona też będzie napisana w oparciu o wywiady z kobietami „na obcasach” i będzie pokazywała ich zaangażowanie w obszarze społecznym. Nie będę jeszcze zdradzać więcej szczegółów, ale mam nadzieję, że ta następna książka będzie równie interesująca. 

Cieszę się bardzo i już się nie mogę doczekać książki. Czy możemy chociaż zdradzić kiedy mniej więcej możemy się jej spodziewać?

Pisanie książki to nie jest prosta sprawa. Trzeba sobie bardzo mocno narzucić harmonogram i ryzy czasowe, co też zrobiłam przy pierwszej książce, którą udało mi się oddać w terminie. Myślę, że realnie możemy mówić dopiero o przyszłym roku. Tak więc proszę trzymać kciuki, żeby się udało, a ja ze swojej strony zrobię wszystko, żeby tego terminu dotrzymać.

Będę trzymać kciuki, dziękuję bardzo za wywiad :).

Wywiad prowadziła Anna Bosak, prezes Fundacji Priorytety.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.